Kiedy poniewierał mną po podłodze, bił, napastował. Kiedy mnie dusił i wracałam do domu cała w siniakach. Czułam się jak w bajce. Tyle miesięcy czekałam, aż ktoś mnie tak weźmie. I nie raz. Będzie brał więcej i więcej, jak głodne zwierze, które sama w sobie przecież mam.
Kiedy powiedział, że robi to tylko dlatego, bo wie, że ja tak chcę. Poczułam się oszukana. Wziął szpilkę i przebił moją bańkę mydlaną.
Teraz biorę od niego zupełnie inne rzeczy. Czas i śmiech. Spokój.
Do czasu... Nic nie znosi pustki. On swoją zapełni - mam nadzieję.
Mam nadzieję, że nie prędzej niż ja.